Recenzja płyty: Kari Amirian, "Daddy Says I’m Special"
Wstrząsająco subtelna
Najlepsze piosenki Kari Amirian mogłyby za granicą wywołać ferment nie mniejszy niż utwory powyższych autorek wokalistek.
materiały prasowe

Zetknięcie z tą płytą może oznaczać niemały wstrząs dla tych, którzy śledzą ambitną kobiecą wokalistykę z różnych stron świata – Feist, Lisa Hannigan, Agnes Obel – bardzo różnorodną, eksponującą wrażliwość, subtelność i szeroką paletę naturalnych brzmień instrumentów. Nie dlatego, że taka podobna, tylko dlatego, że najlepsze piosenki Kari Amirian mogłyby za granicą wywołać ferment nie mniejszy niż utwory powyższych autorek wokalistek. Są wolne od skojarzeń z nową sceną folkową czy elektroniczną, bardzo przy tym atrakcyjne i absorbujące.

Sygnalizują też powrót męża Kari, Roberta Amiriana, w roli ważnego człowieka drugiego planu polskiej muzyki pop. W latach 90. był wokalistą Collage, wspomagał też m.in. Kasię Kowalską i grupę Varius Manx jako gitarzysta i świetny autor anglojęzycznych tekstów. Tu też napisał słowa. Pomógł również skontrolować niuanse brzmieniowe, zachować intymność przy całej bogatej palecie barw. „Daddy Says...” to płyta wypielęgnowana pod każdym względem. Nie przemyślano tylko daty wejścia na rynek. Ukazała się tuż przed świętami i prawie przepadła w mediach. Za to od razu znalazła odbiorców. Z przyjemnością będę obserwować przyrost liczby tych ostatnich.

Kari Amirian, Daddy Says I’m Special, Nextpop 2011

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj