Recenzja płyty: Paul McCartney, "Kisses on the Bottom"

W wersji standard
Zbiór bezpiecznych standardów jazzowych.
materiały prasowe

Członka najsłynniejszej spółki autorskiej wszech czasów (przynajmniej w dziedzinie piosenki) przez ostatnie lata rzadko można było zobaczyć na szczycie. Nagrywał albumy ciekawe, ale mało przebojowe („Driving Rain”), albo sprzedające się przyzwoicie, lecz chłodno przyjmowane przez krytykę („Memory Almost Full”). Najnowsza płyta Paula McCartneya to zbiór bezpiecznych standardów jazzowych, co biorę za znak tego, że prawie 70-letni muzyk The Beatles nie chce już niczego nikomu udowadniać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną