Recenzja płyty: Jazzpospolita, "Impulse"

Jazz niepospolicie
Jazzpospolita ma bardzo dojrzałych muzycznie i świetnie zgranych instrumentalistów.
materiały prasowe

Jeśli spojrzeć na tegoroczne jazzowe nominacje do Fryderyków, można dojść do wniosku, że od lat niewiele się stylistycznie w tej dziedzinie zmieniło. Tymczasem jej gigantyczną rozpiętość pokazują tacy wykonawcy jak warszawski kwartet Jazzpospolita, którego muzyka trafi pewnie szybciej do wielbicieli alternatywnego rocka niż do klasycznych składów jazzowych. Podobnie jak płyty eksperymentujących w przestrzeni bliskiej rocka i muzyki elektronicznej zagranicznych zespołów Jaga Jazzist czy Tortoise. Szkoda by było jednak ją przegapić, bo Jazzpospolita ma bardzo dojrzałych muzycznie i świetnie zgranych instrumentalistów, którzy na wydanej właśnie drugiej płycie „Impulse” pokazują jeszcze więcej dynamicznej gry zespołowej niż na debiucie. Tu przez „improwizacje” nikt nie rozumie solówek czy popisów. Działania tej grupy polegają w większej mierze na pełnym inwencji wykorzystaniu efektów gitarowych czy dźwięków elektronicznych niż na zagłuszaniu braku pomysłów technicznym efekciarstwem. Ta muzyka jest intensywna, pełna wyobraźni, uwolniona od schematów i zupełnie niepospolita.

Jazzpospolita, Impulse, Ampersand

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj