Recenzja płyty: Jaffia Namuel, "One Love Train"

Marleyowi w hołdzie
Koncert, z którego pochodzi materiał do tej płyty, odbył się w 30 rocznicę śmierci Boba Marleya.
materiały prasowe

Mamy tu też cztery utwory jamajskiego artysty w nowych wersjach. I nic dziwnego, bo Jaffia Namuel, jeden z najlepszych polskich zespołów reggae, zawdzięcza Marleyowi bardzo wiele. Przede wszystkim pilsko-gorzowska kapela wiernie trzyma się idiomu muzycznego uosabianego m.in. przez Bunny Wailera, Petera Tosha i przez Marleya właśnie. Nie chodzi jednak o to, by odtwarzać, ale by tworzyć. Dawid Portasz, wokalista i lider zespołu, pozostaje w zgodzie z wypracowanym kiedyś stylem, ale realizuje go po swojemu, co przychodzi tym łatwiej, że ma niepowtarzalny głos, który razem z saksofonami Mateusza Pospieszalskiego stanowi największy atut albumu „One Love Train”. No i jeszcze jedno: dobrze, że jest to album koncertowy. Jaffia świetnie sprawdza się na żywo, znakomicie wykorzystuje energię występu i potrafi wprowadzać w trans. Szkoda, że „One Love Train” to tylko 12 niedługich piosenek...

Jaffia Namuel, One Love Train, OFFside Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj