Recenzja płyty: Barry Adamson, "I Will Set You Free"
Kino bez ekranu
To rodzaj mariażu między filmowymi ciągotami Adamsona a piosenkopisarstwem.
materiały prasowe

Znowu daje o sobie znać Barry Adamson. Przypomnę – brytyjski muzyk, eksbasista Bad Seeds Nicka Cave’a i zespołu Magazine, od 1989 r. nagrywający intrygujące płyty solowe. Intrygujące, gdyż niezwiązane z panującymi modami, odzwierciedlające największą pasję Adamsona – muzykę filmową, ilustracyjną. Artysta z upodobaniem tworzy ścieżki dźwiękowe do nieistniejących filmów. Takim właśnie dziełem był jego debiutancki album „Moss Side Story”. Najnowsza propozycja nosi tytuł „I Will Set You Free”. To rodzaj mariażu między filmowymi ciągotami Adamsona a piosenkopisarstwem.

10 tytułów na płycie to „regularne” piosenki, zróżnicowane stylistycznie, jak to u Adamsona – jest trochę jazzu, trochę funka, pop, swing – zupełnie jak w filmach o zawiłej fabule i zmiennych nastrojach. Wokal nie powala na ziemię, ale najistotniejszym atutem są partie instrumentalne, dopieszczone, efektowne i jakby czekające na dopełnienie obrazem. Imponująca jest całkowita obojętność artysty na panujące na rynku trendy – Adamson ilustruje swoje wyobrażenia jednocześnie dając słuchaczowi szansę nakręcenia w myślach własnego filmu.

Barry Adamson, I Will Set You Free, Central Control 2012

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj