Recenzja płyty: Spiritualized, "Sweet Heart Sweet Light"
Ponad czasem
Zestaw prostych, uduchowionych pieśni, które natychmiast przemówią do fanów The Velvet Underground, Can, Oasis i The Jesus And Mary Chain.
materiały prasowe

Historia Jasona Pierce’a to modelowe dzieje wybitnego outsidera. Zaczął od inspirowanej latami 60. hałaśliwej muzyki psychodelicznej w duecie Spacemen 3, który tworzył z Peterem Kemberem. Nie trafili, a może raczej wyprzedzili swój czas, więc skończyło się kłótnią i rozpadem przyjaźni, w czym z pewnością pomogły ekscesy narkotykowe. Pierce zaczął nagrywać pod szyldem Spiritualized, podążając w kierunku korzeni ich stylu – najpierw bluesa, a potem gospel. Wydał jedną z najlepszych płyt lat 90. „Ladies and Gentlemen We Are Floating in Space”, a teraz – po kilkuletnim zagubieniu artystycznym i ciężkiej chorobie – wraca na ten sam artystyczny pułap. Jego nowa płyta to zestaw prostych, uduchowionych pieśni, które natychmiast przemówią do fanów The Velvet Underground, Can, Oasis, The Jesus And Mary Chain, i Bóg wie, kogo jeszcze, bo ta muzyka ma cechę wyróżniającą najwybitniejsze płyty – wydaje się zawieszona poza czasem.

Spiritualized, Sweet Heart Sweet Light, Double Six

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj