Recenzja płyty: Alabama Shakes, "Boys and Girls"
Inaczej niż Rihanna
Repertuar, który proponują na „Boys&Girls”, choć wykonywany bardzo współcześnie, przynosi więc oczywiste odniesienia do rock and rolla, soulu, R&B.
Materiały prasowe

Czytaj także

Powierzchowna analiza rewolucyjnych i nowatorskich przedsięwzięć w dziedzinie popularnego grania i śpiewania wykazuje, że w zasadzie wszystko już było, tyle że może nieco inaczej opakowane. Tym większa pochwała należy się artystom, którzy otwarcie przyznają się do tego, że inspirują ich dokonania słynnych poprzedników. Do grupy tej można zaliczyć pochodzący z Alabamy, założony w 2009 r., zespół o nazwie – a jakże – Alabama Shakes. Wokalistka Brittany Howard i towarzyszący jej muzycy na swojej nowej płycie „Boys &Girls” proponują nam 11 premierowych utworów, ale nieobce im jest śpiewanie coverów. W pewnym okresie swej niedługiej kariery wykonywali przeboje takich gigantów, jak James Brown, Otis Redding czy nawet Led Zeppelin i T.Rex. Repertuar, który proponują na „Boys&Girls”, choć wykonywany bardzo współcześnie, przynosi więc oczywiste odniesienia do rock and rolla, soulu, R&B. Zachwalając ich, pozwolę sobie ukraść niezwykle trafne sformułowanie z recenzji Martina Astona z BBC: „To R&B, ale nie taki, który zna Rihanna”. Od siebie dodam – i całe szczęście.

Alabama Shakes, Boys and Girls, Rough Trade

Poleć stronę

Zamknij