Recenzja płyty: Warren Haynes Band, "Live at the Moody Theater"

Słuchać i podziwiać
Na drugim dysku znajdujemy 10 dodatkowych utworów, pośród których wyróżniają się haynesowskie wersje przebojów Sama Cooke’a.
materiały prasowe

Dokładnie rok temu, dokładnie w tym miejscu sygnalizowałem ukazanie się płyty „Man in Motion” Warrena Haynesa. Jako miłośnik talentu tego artysty, w sześciopunktowej skali oceniłem ją na pięć, pisząc m.in., że „»Man in Motion« pozwala nam przypomnieć sobie brzmienie dawnych soulowych i rhythm and bluesowych przebojów we współczesnym wydaniu”. Przypomnę jednak, że poza jednym utworem była to płyta autorska, zawierająca wyłącznie kompozycje samego Haynesa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną