Recenzja płyty: Lee Rocker, "Night Train to Memphis"

Rockandrollowy nocny pociąg
Już sam tytuł zdradza zawartość, którą stanowią w większości covery starych rockandrollowych przebojów.
materiały prasowe

Biorąc pod uwagę brzmienie imienia i nazwiska, Leonowi Druckerowi stosunkowo łatwo było wpaść na pomysł używania pseudonimu artystycznego Lee Rocker. Stworzył go w 1979 r., zakładając wraz z dwoma szkolnymi kolegami, Jamesem McDonnellem i Brianem Setzerem, zespół Stray Cats. Grająca ogniste rockabilly grupa odniosła ogromny sukces, sprzedając miliony płyt i zajmując poczesne miejsce w amerykańskim Rock and Roll Hall of Fame. Po rozwiązaniu zespołu jego członkowie indywidualnie kontynuowali działalność muzyczną. Lee Rocker, grający w Stray Cats na kontrabasie, pozostał wierny klasycznej amerykańskiej stylistyce, opartej na rock and rollu, country, western swingu i boogie woogie. Choć jego płyty nigdy już nie dorównały popularnością tym nagranym z Stray Cats, niezrażony produkował kolejne tytuły.

Najnowsza propozycja Rockera to nagrana własnym sumptem w kalifornijskim San Diego płyta „Night Train to Memphis”. Już sam tytuł zdradza zawartość, którą stanowią w większości covery starych rockandrollowych przebojów z repertuaru takich gwiazd jak Carl Perkins, Elvis Presley, Buddy Holly czy Everly Brothers. Rocker nie musi się wstydzić swoich wersji, są bardzo stylowe i pełne energii, a jego wokal jest doskonale dopełniającym całość dodatkiem. Płytę zdobyć niełatwo, ale miłośnicy prawdziwego rock and rolla nie takie przeszkody pokonywali.

Lee Rocker, Night Train to Memphis, Lee Rocker

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj