Recenzja płyty: Benicewicz, "Fujarki"

Muzyka plastyczna
Od pierwszych minut czytelne staną się odniesienia do minimalistów, szczególnie Steve’a Reicha, ale też fascynacje muzyką postindustrialną.
materiały prasowe

Muzyka elektroniczna na instrumenty dęte – tak w skrócie można opisać twórczość Wojciecha Benicewicza, artysty wizualnego, autora okładek i wydawcy, który utwory zebrane na tej płycie nagrywał przez dziesięć lat. Od pierwszych minut czytelne staną się odniesienia do minimalistów, szczególnie Steve’a Reicha, ale też fascynacje muzyką postindustrialną, sugestywną, na swój sposób filmową (wręcz słychać tu wyobraźnię plastyczną).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną