Recenzja płyty: Irena, "Neonowe obietnice"

Zawirusowani
Zespół odważnie ujawnia kompletny brak poczucia obciachu.
materiały prasowe

Debiutancki album Ireny (półfinalistów muzycznego show „Must Be The Music”) „Neonowe obietnice” dowodzi, jak łatwo w trakcie telewizyjnej przygody złapać wirusa wtórności graniczącej z plagiatem. Warszawski zespół Irena sprawia wrażenie niespecjalnie pojętnego ucznia Myslovitz – choć wzorowanie się na brit popie dawno wszystkim minęło, Irena brawurowo sięga do tego rezerwuaru, jakby przez ostatnie dwie dekady w gitarowym graniu nic się nie zmieniło.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną