Recenzja płyty: Royal Southern Brotherhood, "Royal Southern Brotherhood"

Supergrupa nie całkiem super
Muzyka jest wypadkową zainteresowań poszczególnych członków zespołu. Mamy tu więc i bluesa, i rocka, i nawet santanopodobne kołysanie.
materiały prasowe

Royal Southern Brotherhood – to brzmi poważnie i zobowiązująco, tym bardziej że na okładce płyty obok nazwy zespołu umieszczono jeszcze złotą królewską koronę. Tak dumnie prezentujące się Królewskie Braterstwo Południa tworzą muzycy o sporym dorobku i dobrych rodowodach. Jest tu przedstawiciel klanu Neville’ów, najmłodszy z czterech braci, Cyril, syn sławnego Gregga Allmana, Devon, jak również szczycący się bogatym dorobkiem indywidualnym (sześć płyt solowych) bluesowy gitarzysta Mike Zito.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną