Recenzja płyty: Ircha, "Zikaron-Lefanai"

Cztery tony świata
Ircha łączy wątki i motywy ormiańskie, bałkańskie i takie, które kojarzą się z dawnymi, wzajemnymi inspiracjami kultury żydowskiej i polskiej.
materiały prasowe

Nawet zagraniczni specjaliści od klezmerskiego grania w czasie niedawnego Festiwalu Kultury Żydowskiej przecierali oczy ze zdumienia. Bo kwartet klarnetowy to niecodzienny widok. W dodatku kwartet złożony z tej klasy muzyków, jakich może wystawić Polska – lidera Mikołaja Trzaski, Michała Górczyńskiego, Pawła Szamburskiego i Wacława Zimpla – wyznacza w tej wąskiej dziedzinie kosmiczne standardy. Ircha zagrała na festiwalu świetny koncert, a jednocześnie prezentowała płytę z nagraniami z innej imprezy – warszawskiej Nowej Muzyki Żydowskiej. O ile w Nowym Jorku znaczna część muzyki żydowskiej opiera się na nostalgicznych powrotach do przeszłości, polscy muzycy, zazwyczaj młodzi jazzmani, koncentrują się na budowaniu na bazie tradycji wizji zupełnie nowych. W tę tendencję wpisuje się Ircha. Ze swobodą łączy wątki i motywy ormiańskie, bałkańskie i takie, które kojarzą się z dawnymi, wzajemnymi inspiracjami kultury żydowskiej i polskiej. A do tego dorzuca sporo autorskich pomysłów.

Ircha, Zikaron-Lefanai, Kilogram Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj