Recenzja płyty: T.Love, "Old Is Gold"

Złota generacja
To jest ten T.Love, który znamy z lat 90. – bardziej niż ten z udanej skądinąd płyty „I Hate Rock’n’roll” – ale w bardzo elastycznej stylistycznie wersji.
materiały prasowe

W wypadku Muńka Staszczyka okładkowe hasło „Old Is Gold” sprawdza się nieźle. Lider i tekściarz T.Love na nowej płycie wybrał dla siebie rolę odtwórcy tradycji rock’n’rollowej, folkowej czy country w czasach, gdy na Zachodzie tendencje retro królują. Powiedzmy sobie szczerze: nie ma w Polsce mowy o przetworzeniu starego bluesa tak dobrze, jak to się udaje The Black Keys, ani odtworzeniu brzmienia Motown z taką mocą jak u nowojorskiej Daptone Records.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną