Recenzja płyty: Godspeed You! Black Emperor, "Allelujah! Don’t Bend! Ascend!"
Zorganizowany hałas
Taka płyta pojawia się raz na 10 lat.
materiały prasowe

Godspeed You! Black Emperor, Allelujah! Don’t Bend! Ascend!, Constellation

Kanadyjska grupa artystyczna – a przy okazji antyglobalistyczna – skupiona wokół wytwórni Constellation i słynnego montrealskiego studia Hotel2Tango działała ostatnio dość aktywnie, ale nowej płyty Godspeed You! Black Emperor, centralnego dla tego środowiska zespołu, brakowało właśnie od dekady. Grupa zreformowała się nagle dwa lata temu. I również nieoczekiwanie opublikowała nowe utwory – jak zwykle długie, epickie i hałaśliwe kompozycje instrumentalne, będące zresztą przetworzeniem form, które można było usłyszeć na jej koncertach. Wszystko to sprawia wrażenie pewnego, świetnie kontrolowanego artystycznego działania. Efrim Menuck i jego wieloosobowa formacja nie zmienili stylu: biorą to, co najlepsze, z kilku różnych okresów artystycznego wzlotu formuły rocka. Trochę z King Crimson z okresu „Red”, trochę ze współczesnej kameralistyki (są instrumenty smyczkowe), a trochę z heavy metalu i noise-rocka. Wszystko podbite jest ogniem politycznego zaangażowania i jak zwykle uderza w tony dość ekstremalne, ale porusza tak, jak rzadko bywa z muzyką rozrywkową. Jeśli hałas, to wspaniale zorganizowany.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj