Recenzja płyty: Władysław Kłosiewicz, "Couperin, Pièces de Clavecin"
Suity, orszaki, dworaki
W jednym boksie cztery albumy, a w nich 13 płyt z całą muzyką na klawesyn, jaką napisał wielki francuski twórca barokowy François Couperin.
materiały prasowe

Boks ukazuje się z datą 2012, ale premierę ma w styczniu, ponieważ jego wejście związane jest z dwiema rocznicami: 280-leciem śmierci kompozytora i 300 rocznicą wydania pierwszej księgi jego dzieł klawesynowych. Wyszły ich cztery, a w nich 26 suit (zwanych przez Couperina ordres) o różnej liczbie części, od czterech do 23. Suity te składają się z tańców, ale nie tylko: z czasem coraz więcej pojawia się w nich portretów postaci i sytuacji. Orszaki, wiatraki, wystrojone panny, siostrzyczki zakonne, satyr z koźlimi kopytkami, zakochany słowik, prawnicy i pijacy – każdy mógł znaleźć się pod pędzlem tego malarza dźwiękowego, którego twórczość Ewa Obniska, autorka omówienia w książeczce, porównuje do malarstwa Watteau.

Przeurocze, czułe i ciepłe, czasem ironiczne, częściej liryczne miniaturki znalazły we Władysławie Kłosiewiczu, jednym z naszych czołowych klawesynistów, odtwórcę idealnego. Wczuwa się on wspaniale w klimat tych dzieł, technikę ma nieskazitelną, a fantazję niespożytą. Na początku roku mamy już jedno z bezsprzecznie najważniejszych jego fonograficznych wydarzeń.

 

Władysław Kłosiewicz, Couperin, Pièces de Clavecin, Polskie Radio 2012

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj