Recenzja płyty: The Blackout, "Start the Party"

Muzyczne wyścigi po walijsku
The Blackout – pochodzą z Merthyr Tydfil w południowej Walii, istnieją od 2003 r. i zdążyli już nagrać kilka małych i dużych płyt.
materiały prasowe

Najnowsza to wydany w styczniu br. album „Start the Party” firmowany przez znaną wytwórnię Cooking Vinyl. Tytuł płyty doskonale oddaje charakter muzyki zespołu. To pełna energii mieszanka metalu, punkowych klimatów, a także popowej melodyki. Piosenki nie są skomplikowane, ale ich dynamika i zabawowy potencjał towarzyszą od pierwszego do ostatniego utworu. Po drodze mamy jedną obowiązkową balladę „You”, ale cała reszta to ostre muzyczne wyścigi, okraszone ekspresyjnym wokalem, często gęsto wzmacnianym odmianami prostego słówka „f…k”.

Zespół wyraźnie już zaznaczył swoją obecność na rynku. Wspólne koncerty z tak renomowanymi grupami, jak My Chemical Romance, Linkin Park czy Limp Bizkit, pochlebne recenzje w fachowych pismach, dwukrotny udział w prestiżowej trasie Kerrang! Tour – to wszystko utrwala i podkreśla mocną pozycję młodych Walijczyków. Piosenki na „Start the Party” nie analizują kondycji naszej cywilizacji, ale, jak mówi wokalista grupy, Gavin Butler, są po to, by przy nich się po prostu bawić i niczym się nie martwić. No i bardzo dobrze.

 

The Blackout, Start the Party, Cooking Vinyl 2013

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj