Recenzja płyty: S.U.N., „Something Unto Nothing”

Sass Jordan w przebraniu
Idealna propozycja dla tych, którzy lubią proste, gitarowe brzmienia okraszone mocnym żeńskim głosem.
materiały prasowe

Sass Jordan należy do grona wokalistek nieodmiennie porównywanych do Janis Joplin. Ostry, zachrypnięty wokal i rockowy pazur kanadyjskiej artystki usprawiedliwiają tę opinię. Na swojej najnowszej płycie Sass występuje jednak w kamuflażu i wraz z towarzyszącymi jej muzykami ukryła się pod nazwą S.U.N. Rozwinięciem tego skrótu jest tytuł płyty „Something Unto Nothing”. Piosenki, które na niej się znalazły, powstały, jak głosi notka prasowa, podczas dwutygodniowego pobytu w górach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną