Recenzja płyty: Steve Earle, „The Low Highway”
Wielka Ameryka na małej płycie
To płyta o Ameryce wielkich przestrzeni, małych miejscowości, niekończących się dróg i możliwości zwyczajnych ludzi.
materiały prasowe

Steve Earle wydaje się uosobieniem tego, co w muzyce zza oceanu nosi pojemną nazwę „americana”. Podczas trwającej już ponad ćwierć wieku kariery artysta łączył w swojej twórczości stylistykę country, folku i rocka. Zmieniają się czasy, style i mody muzyczne, a Earle nie ogląda się na nic i robi swoje. To swoje zawarł właśnie w 12 piosenkach, które znalazły się na jego najnowszej płycie „The Low Highway”. Są tu także piosenki napisane dla serialu: „Treme”, w którym Earle gra postać muzyka Harleya Watta. W warstwie muzycznej, obok klasycznego zestawu gitar i perkusji, słychać banjo, kontrabas, skrzypce i akordeon. W warstwie stylistycznej usłyszeć można echa i Dylana, i Springsteena, bo to przecież, jak napisałem, „americana”. „The Low Highway” to płyta o Ameryce, ale nie tej nowojorskiej czy hollywoodzkiej. To płyta o Ameryce wielkich przestrzeni, małych miejscowości, niekończących się dróg i możliwości zwyczajnych ludzi.

 

Steve Earle, The Low Highway, New West Records 2013

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj