Recenzja płyty: Dogbite, „Dynamit”

Front mocnego rokendrola
Nowa płyta zespołu jest brzmieniowo tak wycyzelowana, że można odnieść wrażenie pewnego niedostatku spontaniczności.
materiały prasowe

Front rokendrola (właśnie z taką pisownią, bo chodzi o swojską realizację uniwersalnego idiomu). Warszawski zespół Dogbite, który zyskał kiedyś sławę piosenką do filmu „Dzień świra”, traktuje tradycję rockową jako coś z gruntu oczywistego, ale nie chce być prostą kalką anglosaskiej rockowej klasyki. Układem odniesienia są tu raczej Niemcy (Toten Hosen z odcieniem Rammsteina). W dodatku nowa płyta zespołu „Dynamit” jest brzmieniowo tak wycyzelowana, że można odnieść wrażenie pewnego niedostatku spontaniczności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną