Recenzja płyty: Black Star Riders, „All Hell Breaks Loose”

Thin Lizzy w przebraniu
Porządna, dynamiczna płyta nie tylko dla miłośników klasycznego stylu Thin Lizzy.
materiały prasowe

W dobie zamykania muzyki w plikach, chmurach i innych dziwnych formach, wydana z pietyzmem i edytorskim pomysłem płyta zaczyna być ewenementem. Edycja specjalna płyty „All Hell Breaks Loose” zespołu Black Star Riders to srebrzysty album zawierający książeczkę z tekstami piosenek i zdjęciami oraz dwie płyty – CD z 12 piosenkami i DVD dokumentującym powstawanie materiału muzycznego. Tak więc pierwsze, wizualne wrażenie bardzo dobre, ale czego będziemy słuchać? Dla niezorientowanych może to być zagadka, gdyż Black Star Riders debiutują na rynku tą płytą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną