Recenzja płyty: Rita Pax, "Rita Pax"
Nowy głos Pauliny
Paulina Przybysz – wciąż kojarzona z Sistars – od dwóch lat realizuje własne pomysły (wydała dwie solowe płyty). Teraz zaskakuje nas albumem nagranym ze swoim nowym zespołem Rita Pax.
Chaos Management Group/EMI/materiały prasowe

Zaskoczenie stąd, że ostatnio sporo mówiło się o powrocie znakomitej wokalistki do Sistars. Ale sama płyta „Rita Pax” to też spora niespodzianka. Bo choć Paulina nie pozbywa się tu swoich stałych fascynacji neosoulem i wciąż czuć w jej dokonaniach wpływ Erykah Badu, to tym razem mamy do czynienia z wyraźną tendencją do łączenia klimatów czarnej muzyki z indie popem czy wprost z muzyką pop. Wystarczy posłuchać takich kawałków jak choćby „Sunny Spine” czy „Sweet Blank”. Już przy pierwszym odbiorze słuchacz ma wrażenie zamierzonego z premedytacją eklektyzmu: trochę Ameryki, trochę Europy, trochę czarnego, trochę białego, no i wreszcie – mieszanka retro z awangardą. Taki mix byłby wielkim ryzykiem przy niedostatkach talentu, ale Rita Pax to przecież nader udana asocjacja instrumentów i talentów. Brawo!

Rita Pax, Rita Pax, Chaos Management Group/EMI

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj