Recenzja płyty: Buddy Guy, „Rhythm and Blues”

Muzyka, nie metryka
Pozycja nie tylko dla fanów bluesa, ale dla wszystkich tych, którzy cenią dobrą muzykę.
materiały prasowe

Dobiegający osiemdziesiątki Buddy Guy wydaje się nie zauważać nie tylko swego wieku, ale i zmieniających się mód muzycznych. Konsekwentnie gra wspaniałego bluesa, wciąż zadziwiając swoją maestrią i witalnością. Dowodem niech będzie najnowszy album artysty, dwupłytowe wydawnictwo zatytułowane po prostu „Rhythm and Blues”. W zgodzie z tytułem jedną z płyt Guy nazwał „Rhythm”, a drugą, naturalnie, „Blues”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną