Recenzja płyty: „Wałęsa. Człowiek z nadziei"

Dwie ścieżki
Kto uważa, że muzyka filmowa z „Wałęsy” stoi Kamilem Bednarkiem, powinien zweryfikować opinię: stoi raczej nieznanym nikomu Kanadyjczykiem.
materiały prasowe

Ścieżkę dźwiękową do „Wałęsy” – za sprawą klipu promującego film w Internecie – utożsamia się z umazanym smarem, przebranym za stoczniowca Kamilem Bednarkiem śpiewającym „Dni, których jeszcze nie znamy”. Niesłusznie. Soundtrack łączy muzykę ilustracyjną Pawła Mykietyna i zestaw piosenek z epoki, trochę niefortunnie przeplatanych na jednej płycie. Ten drugi wątek obejmuje m.in. utwory Brygady Kryzys, KSU, Dezertera czy Chłopców z Placu Broni. Jest „Kocham wolność” tych ostatnich, jest „Jeszcze będzie przepięknie” Tiltu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną