Recenzja płyty: Świetliki, „Sromota”

Ironia i melodia
Prawdziwy psychorock.
materiały prasowe

Od poprzedniej płyty Świetlików minęło osiem długich lat, ten i ów narzekał, że pewnie poecie Świetlickiemu znudziło się granie z zespołem muzycznym, ale oto jest, oto jest nowy trzypłytowy (!) album. Jest tu wszystko, co ważne w słowie i w muzyce. Niski głos Marcina Świetlickiego melorecytuje frazy niekiedy mroczniejsze od tych, jakie zwykł śpiewać Nick Cave, brutalniejsze w opisach miejskich klimatów niż te z dawnych krakowskich pieśni Maleńczuka, a nade wszystko ironiczne i kąśliwe.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną