Recenzja płyty: Kayah, „Transoriental Orchestra”

Kayah w transie
Znajdzie ta płyta gorących zwolenników, ale pozostawi też niemało zdezorientowanych.
materiały prasowe

Nowy projekt Kayah, prezentowany na ­koncercie tegorocznego festiwalu Warszawa Singera, a teraz w wersji płytowej, to znów ruch ciekawy. Multikulti ulepione z brzmień żydowskich, perskich i bałkańskich, pieśni śpiewane w różnych językach i nagrane z towarzyszeniem międzynarodowego składu pod okiem Atanasa Valkova. Uderzający jest rozmach tej wizji muzyki świata, choć mój odbiór temperuje trochę fakt, że w dziedzinie podobnych poszukiwań mamy ostatnio w kraju wyjątkowy urodzaj.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną