Recenzja płyty: Gaba Kulka, „Wersje”

Bez niejasności
To jeszcze nie jest dla tej artystki czas zamknięcia w jakiejś jednej szufladce.
materiały prasowe

Na dwóch płytach Gaba Kulka prezentuje zestaw piosenek mocno rozstrzelonych stylistycznie. Od klasyka Bauhausu „All We Ever Wanted Was Everything”, przez swoje świetne „Niejasności” oraz nową wersję „Na pierwszy znak” z repertuaru Ordonki, po „I Don’t Know” grupy Beastie Boys. Towarzyszy jej akustyczne trio bardzo otwartych, nieprzywiązanych do jednej konwencji muzyków, a materiał nagrany został spontanicznie, na żywo – na próbach i koncertach. Jeśli sobie przypomnimy, że jeszcze pół roku temu Kulka zaskakiwała kolejnym wcieleniem, w wystylizowanej na PRL formacji Piastelsi kapitalnie wykonując związkowy hymn „Metalowcy”, łatwo wysnuć wnioski. To jeszcze nie jest dla tej artystki czas zamknięcia w jakiejś jednej szufladce. Płyta „Wersje” świadczy o tym, że jej poprzednie piosenki dojrzały, brzmią zupełnie inaczej niż w wersjach oryginalnych i tym trudniej przewidzieć, w jaką stronę zaprowadzą ją kolejne. Nie ma tylko niejasności, jeśli chodzi o skalę jej talentu i jakość propozycji.

 

Gaba Kulka, Wersje, Mystic

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj