Recenzja płyty: The Reverend Horton, „Rev”

Żwawy zabytek
13 idealnie wystylizowanych kompozycji lidera grupy Jima Heatha, to smakowita dawka muzycznej zabawy wcale nie tylko dla emerytów.
materiały prasowe

Co jakiś czas ze zdziwieniem konstatuję, że mama (a kto wie, może i babcia) rock and rolla, czyli muzyka rockabilly, to nie tylko omszały zabytek, tkwiący w zakamarkach pamięci emerytowanych melomanów. Ta prosta, żywiołowa muzyka powraca, czasem nawet w wykonaniu polskich zespołów. Oczywiście w Stanach, jej ojczyźnie, ma najwięcej wiernych wykonawców i fanów. Trio The Reverend Horton Heat należy do najsłynniejszych, aktywnych od lat 90. ubiegłego wieku, przedstawicieli gatunku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną