Recenzja płyty: Tomek Lipiński, „To, czego pragniesz”

Lipiński osobiście
Oldskulowe riffy gitary i matowy, zmęczony głos Tomka.
materiały prasowe

Nowy album Tomka Lipińskiego najwyraźniej adresowany jest do dawnej publiczności polskiego boomu rockowego i do ludzi z odpowiednim zasobem społecznej pamięci. Otwierająca płytę piosenka „Hej, witaj znów” brzmi, jakby ją wyjęto z repertuaru Brygady Kryzys (jest tu nawet nawiązanie w tekście do „Centrali” z 1981 r.), a „Nie idź w tamtą stronę” powtarza styl reggae’owych kawałków zespołu Izrael. Ale ważne są również przesłania. Utwór tytułowy to rodzaj buddyjskiego manifestu (jeśli coś takiego jest do pomyślenia).

Tomek Lipiński, To, czego pragniesz, Warner

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną