Recenzja płyty: The Darkness, „Last of Our Kind”

Urągają trendom
Masywne brzmienie nie zostawia miejsca na refleksję, ale też nikt od The Darkness nie oczekuje zadumy i melancholii.
materiały prasowe

Zaczynali ponad 10 lat temu, robiąc wszystko, by zaskoczyć, a może nawet zaszokować publiczność i krytyków. Począwszy od prowokujących, szmirowatych kostiumów, aż po muzykę urągającą wszelkim obowiązującym trendom. Brytyjska grupa The Darkness postanowiła nawiązywać do rocka lat 70. i 80., sklejając w jedno to, co podpatrzyli i usłyszeli u takich gwiazd, jak Van Halen, Def Leppard, AC/DC czy Queen. Gdy słucha się posługującego się często falsetem wokalisty Justina Hawkinsa, przychodzi na myśl brzmienie głosu Freddiego Mercury’ego. Eklektyzm, muzyczna fanfaronada i ekstrawertyzm zespołu początkowo wywoływały ironiczne uśmiechy krytyków, jednak konsekwencja w działaniu pozwoliła grupie nie tylko utrzymać się na rynku, ale też zdobywać coraz więcej zagorzałych zwolenników.

The Darkness, Last of Our Kind, Canary Dwarf

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną