Recenzja płyty: Bob Dylan, „Fallen Angels”
Recepta na stres
Oferta dla fanów akceptujących bez wahania każde wcielenie mistrza albo dla tych, którzy mają ochotę odpocząć od zgiełku codzienności.
materiały prasowe

Artysta, mający za sobą taką karierę jak Bob Dylan, może sobie pozwolić praktycznie na wszystko. I Dylan sobie pozwala. Zamiast fascynować kolejne pokolenia słuchaczy swoją poezją, specyficznym widzeniem świata i własnymi, urzekającymi kompozycjami, ten wielki amerykański bard już po raz drugi sięga po piosenki z katalogu klasyki rodzimej muzyki rozrywkowej, głównie znane z wykonań Franka Sinatry. Płyta nosi tytuł „Fallen Angels” i przedstawia dylanowskie wersje 12 utworów.

Bob Dylan, Fallen Angels, Sony

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną