Recenzja płyty: Bisz/Radex, „Wilczy humor”
Nowe lonty
Na płycie organy Hammonda i gitary mieszają się z sekcją dętą i elektroniką, rytmami rockowymi i parkietowymi.
materiały prasowe

Jako solista bydgoski raper Bisz zadebiutował dwa lata temu wybitnym albumem „Wilk chodnikowy”. Na płycie godził sztukę ulicy ze sztuką wysoką, a samą płytą – publiczność hiphopową z amatorami alternatywy. Ten trop pewnie popchnął go ku współpracy z Radexem, czyli Radkiem Łukasiewiczem z grupy Pustki. Ten wersy Bisza ujął w aranże jeszcze bardziej różnorodne. Na „Wilczym humorze” organy Hammonda i gitary mieszają się z sekcją dętą i elektroniką, rytmami rockowymi i parkietowymi.

Bisz/Radex, Wilczy humor, Agora

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną