Recenzja płyty: Van Morrison, „Keep Me Singing”
Van bez zmian
Śledząc karierę tego artysty, nie można się oprzeć wrażeniu, że upływ czasu nie robi na nim żadnego wrażenia.
materiały prasowe

Śledząc karierę tego artysty, nie można się oprzeć wrażeniu, że upływ czasu nie robi na nim żadnego wrażenia. Pierwsza solowa płyta Vana Morrisona „Blowin’ Your Mind!” ukazała się niemal dokładnie pół wieku temu. I, prawdę mówiąc, przez te 50 lat nic się w jego muzyce nie zmieniło. Dowodem na to najnowszy album artysty zatytułowany „Keep Me Singing”. Morrison nie ma najmniejszego zamiaru oglądać się na trendy i gusta publiczności.

Van Morrison, Keep Me Singing, Caroline International

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną