Recenzja płyty: Sari Schorr, „A Force of Nature”

Imponujący debiut
Na płycie znalazły się przede wszystkim własne kompozycje wokalistki, ale obok nich są także jej wersje klasycznych utworów.
materiały prasowe

Pojawiła się jakby znikąd. Bez szumnych zapowiedzi, bez kosztownej kampanii promocyjnej. Album „A Force of Nature” to debiut mieszkającej w Nowym Jorku wokalistki Sari Schorr. Już pierwszy utwór na płycie, zatytułowany „Ain’t Got Money”, wyjaśnia wszystko – mamy do czynienia z ukształtowaną, pewną swojej siły, doskonałą artystką blues-rockową. Szukającym natychmiastowych porównań to, co prezentuje Sari Schorr, z pewnością skojarzy się z dokonaniami Janis Joplin czy Beth Hart. Słuchając hipnotycznego wokalu amerykańskiej debiutantki, rozumiemy, dlaczego produkcją jej płyty zajął się legendarny współtwórca sukcesów szeregu wspaniałych gwiazd brytyjskiego bluesa, założyciel wytwórni Blue Horizon Mike Vernon.

Sari Schorr, A Force of Nature, Cadiz Music

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną