Recenzja płyty: Marek Dyjak, „Pierwszy śnieg”
Liryczny chuligan
Swoje robią jazzujące aranżacje i znakomita gra akompaniujących instrumentalistów, zwłaszcza trębacza Jerzego Małka, skądinąd też aranżera i producenta płyty.
materiały prasowe

Najnowsza płyta Marka Dyjaka na pierwszy rzut oka zakrawa na rodzaj prowokacji. Oto artysta znany dotychczas z bezpardonowej, podkreślonej charakterystyczną chrypą ekspresji i z pieśni o nader desperackim przesłaniu śpiewa utwory Mirosława Czyżykiewicza, Jana Kondraka, Jacka Musiatowicza, Roberta Kasprzyckiego, czyli twórców kojarzonych z poezją śpiewaną i hasłem Kraina Łagodności. Już prędzej można by się spodziewać flirtu Dyjaka z bluesem albo nawet rockiem… W trakcie słuchania złapałem się jednak na tym, że w końcu Marek, choć etykietowany jako sceniczny chuligan, był przecież zawsze chuliganem lirycznym, jak zresztą paru innych śpiewaków z chrypą (Wysocki, Gainsbourg, Waits).

Marek Dyjak, Pierwszy śnieg, Kayax

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną