Recenzja płyty: Maja Kleszcz i Kwartet Prowincjonalny, „Dudzie-Graczowi”
Tutejszość
Może po prostu odpowiednie osoby spotkały się ze sobą w odpowiednim czasie i miejscu?
materiały prasowe

Najnowsza płyta Mai Kleszcz i Kwartetu Prowincjonalnego, kierowanego przez Wojciecha Krzaka, to w zasadzie dalszy ciąg linii realizowanej przez ich zespół IncarNations. Mamy tu znaną z wcześniejszych dokonań muzyczną swojskość pożenioną z uniwersalnością (blues w „Będzie ci źle”, tango w „Lęki jak…”, walc w „Duda-walcu”), mamy nawet piosenkę („A może miałby pan ochotę”), która pojawiła się już na wydanej w zeszłym roku „Romantyczności”. A jednak ten album da się traktować jak rodzaj przygody, swoisty skok w bok.

Maja Kleszcz i Kwartet Prowincjonalny, Dudzie-Graczowi, Fonobo

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną