Recenzja płyty: Roger Waters, „Is This the Life We Really Want?”
Godny powrót
Album obfituje w efekty dźwiękowe. Ale nie jest to efekciarstwo, które odbierałoby przekazowi piosenek sens i siłę.
materiały prasowe

Roger Waters proponuje kontynuację 25 lat po płycie „Amused to Death”. I jak łatwo się domyślić, pesymizm człowieka zapatrzonego wtedy w wojnę w Zatoce Perskiej nie zmienił się w optymizm w czasach dronów, problemów z bankami i uchodźcami (zapowiadający płytę utwór „The Last Refugee”) czy amerykańskiego prezydenta, którego – jak czytamy z kontekstu – autor nazywa „liderem bez mózgu”. Waters skończy w tym roku 74 lata, ale jego płyta przebija z łatwością pożegnalne nagrania macierzystego Pink Floyd, bo poza pesymizmem jest tu nerw, złość, pragnienie udowodnienia sobie czegoś więcej.

Roger Waters, Is This the Life We Really Want?, Columbia

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną