Recenzja płyty: Robin Trower, „Time and Emotion”
Ponadczasowo i nastrojowo
Wspaniały, tchnący spokojem nastrój i zniewalające brzmienia gitary to wielkie zalety tego ponadczasowego albumu.
materiały prasowe

Dla niektórych tzw. muzycznych legend najlepszym rozwiązaniem jest przyjmowanie hołdów i tantiem za wznowienia dawnych przebojów. Są jednak artyści, którzy regularnie przypominają publiczności, że są niezmiennie w mistrzowskiej formie. Takim muzykiem jest Robin Trower. Jego trwająca już ponad pół wieku kariera, najpierw zespołowa (m.in. w najlepszym okresie grupy Procol Harum), a w końcu solowa, dokumentowana jest szeregiem doskonałych płyt, spośród których najnowsza nosi tytuł „Time and Emotion”.

Robin Trower, Time and Emotion, V12

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj