Recenzja płyty: Kortez, „Mój dom”

Łamanie serc
Czegoś podobnego dawno u nas nie było.
materiały prasowe

Poprzednia, debiutancka płyta Korteza „Bumerang” z 2015 r. okazała się prawdziwym hitem (podwójna platyna, entuzjastyczne recenzje). Ta nowa będzie najpewniej jeszcze większym sukcesem. Przed dwoma laty nikt nie znał chłopaka z Podkarpacia, na którym nie poznali się jurorzy telewizyjnego „Must Be The Music”, dziś Kortez ma status gwiazdy. A na albumie „Mój dom” mamy wszystko, za co fani tę muzykę kochają: aksamitny, znakomicie wyrażający emocje wokal, oszczędną, ale nader wysmakowaną aranżację, bardzo dobre melodie i szlagierowe piosenki („Dobry moment”, „Wyjdź ze mną na deszcz”). 

Kortez, Mój dom, Jazzboy

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną