◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Amerykański mruczek II

I oto jest. Uroczy, refleksyjny, nieagresywny, wręcz wakacyjny. Już od pierwszej piosenki „Quiet Town” robi nam się miło i beztrosko.

Atmosfera trochę niemęska, raczej w stylu Simona i Garfunkela. Prawdziwy macho powinien tej płytki słuchać w samotności, żeby nie narazić się na drwiące uśmiechy opalonych muskularnych kolegów. Kobiety, nawet opalone, mogą słuchać Rouse‘a bez ograniczeń. Oczywiście, jeżeli mężczyzna im taką płytę podaruje.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną