◊ ◊ ◊ ◊
Petty na autostradzie

A jednak, kiedy słucha się tych piosenek ze wspaniałą „Saving Grace” na czele, przychodzi błogie wrażenie satysfakcji. Proste akustyczno-gitarowe aranżacje mają duży ładunek energii, głos Petty’ego brzmi zaś, jakby był młodszy o co najmniej dwie dekady.

Płyta nazywa się stosownie (po polsku byłoby – kompan z autostrady), bo rzeczywiście łatwo sobie przy niej wyobrazić płynną jazdę po bezkresach. Jest to faktycznie muzyka drogi – rytmiczna, melodyjna, spokojna, ale też ekstatyczna, niepozwalająca rozproszyć uwagi. Petty, swego czasu obwołany następcą Dylana (grywał z nim wielokrotnie m.in. w supergrupie Travelling Wilburys), wciąż jeszcze pozostaje pod jego wpływem, choć nie ulega kwestii, że teraz sam dla siebie jest wzorem.

Zwyczajnie robi swoje – jedzie dalej nie rozglądając się na boki.

Tom Petty, Highway Companion, Warner

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj