◊ ◊ ◊ ◊

Stinga podróż do źródeł

Sting wielokrotnie deklarował zamiłowanie do klasyki, także tej współczesnej (z admiracją wyraża się na przykład o Lutosławskim). Dowland natomiast, wielki bard epoki elżbietańskiej, zafascynował go jako ktoś, kto dziś zapewne okupowałby czołówki list przebojów. Jego pieśni o pięknych i słodkich, ale stosunkowo prostych przecież melodiach, przywykliśmy słuchać w wykonaniu równie słodkich głosów. Tymczasem za jego czasów mogły być one wykonywane właśnie tak, jak robi to Sting – głosem prostym, nieszkolonym, nawet szorstkim.

Stingowi, który nie tylko śpiewa tu, ale i gra na lutni, towarzyszy drugi lutnista – Edin Karamazov z Sarajewa. W przerwach między pieśniami odczytywane są listy Dowlanda (przez Stinga oczywiście), a całość ma swoisty wdzięk. Może przybliży muzykę renesansu miłośnikom Stinga, którzy jej wcześniej nie znali?

Songs from the Labyrinth, Music by John Dowland. Sting, Edin Karamazov, Deutsche Grammophon 2006

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj