Naprawdę męska muzyka
Estetyczna mozaika.

Choć jeszcze rok temu Fisz i Emade mówili w wywiadzie dla „Polityki”, jak bardzo różnią się w gustach muzycznych od swojego ojca Wojciecha Waglewskiego, przyznawali, że bacznie obserwują jego poczynania. No i stało się.

Wspólna płyta trzech Waglewskich „Męska muzyka” jest nie tylko dowodem artystyczno-rodzinnego porozumienia, ale i kolejnym krokiem do przodu w karierze każdego z nich z osobna. Fisz bardziej śpiewa niż rapuje, Emade gra na bębnach z wyczuciem godnym jazzowego drummera, a Waglewski senior pozwala sobie na dystans wobec folkowo-bluesowej konwencji. Wszelako fraza bluesowa dominuje i tworzy wspólną ramę dla muzycznej wrażliwości całej trójki. Niekiedy, jak w piosence „Sport”, odzywa się mocna rockowa dynamika, czasem pojawia się (np. w „Wakacjach”) psychodelia, przechodząca w jazzującą gitarową improwizację, mamy też ślady country i, rzecz jasna, folku.

Ta estetyczna mozaika jest jednak świadomym wyborem formuły, która daje równe pole do popisu synom i ojcu.

 
Waglewski Fisz Emade, Męska muzyka, Agora
 

   
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj