Maria na wolności
Bez skrępowania mówi, co czuje. No i proszę – po „Marii Awarii”, drugiej płycie Marii Peszek, śmiało można powiedzieć, że ta niebanalna aktorka stała się autorką albumów tematycznych.

Taki przecież był jej płytowy debiut „miastomania” i taka jest „Maria Awaria” traktująca o kobiecej seksualności, cielesności i zmysłowości. Pierwsze komentarze są niemal jednobrzmiące: oto przypadek inteligentnej gry ze skandalem, wszak teksty dosadnie i dosłownie mówią „o tych rzeczach”. To jednak nie sam temat, ile forma przekazu winna zwracać uwagę komentatorów.

Rzeczywiście mamy tu mówienie wprost, ale słowa podawane na tle świetnej muzyki Andrzeja Smolika potrafią być również ironiczne, poetyckie, a wreszcie polemiczne, bo ani na chwilę nie da się przeoczyć, iż chodzi tu o kobiecy punkt widzenia przeciwstawiony zarówno hipokryzji telenowel w rodzaju „M jak miłość”, jak i erotyzmowi stanowiącemu towar dla facetów. W tym właśnie sensie można mówić o oryginalności i odwadze. Bohaterka (i autorka) tej płyty jest po prostu wolna i bez skrępowania mówi (czyli śpiewa), co czuje. A tego akurat nigdy w rodzimej kulturze popularnej nie było zbyt wiele.

Maria Peszek, Maria Awaria, EMI 

 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj