Recenzja płyty: Dayna Kurtz, "Another Black Feather"

Warto poznać Daynę
Czysty głos przypomina Ninę Simone.

Dzisiaj zacznę od nadrabiania zaległości. Dayna Kurtz to nazwisko mało jeszcze u nas znane. Kurtz jest już ozdobą nowojorskiej sceny muzycznej, a jej nagrania ukazują się od 2000 r. Zaległość wynika stąd, że płyta, którą chcę polecić, „Another Black Feather”, ukazała się w 2006 r. Cóż jednak znaczą daty wobec sztuki. Dayna Kurtz śpiewa poruszająco, a jej repertuar koncentruje się wokół piosenek poetyckich, smakujących trochę jazzem, trochę naszą „krainą łagodności”, ze szczyptą rocka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną