Recenzja płyty: Cliff Richard, "And They Said It Wouldn't Last - My 50 Years In Music"
Cliff Richard podsumowuje swoje pół wieku na estradzie i w studiu
Pudło jest imponujące

Miłośnicy boksów, czyli specjalnych, wysmakowanych pudełkowych edycji fonograficznych, mają kolejną gratkę. A jeśli do tego są miłośnikami zabytkowych przebojów, to mają gratkę podwójną. Weteran brytyjskiej sceny muzycznej Cliff Richard zafundował swoim fanom niezwykłe wydawnictwo nazwane „And They Said It Wouldn’t Last – My 50 Years In Music” („A mówili, że to nie potrwa – moje 50 lat muzyki”). Oczywiście jeżeli wydawnictwo dobrze się sprzeda, to my (bo ja już mam) zafundujemy Cliffowi niezły dodatek do emerytury.

Pudło jest imponujące: zawiera bogato ilustrowaną książkę o artyście, specjalnie tłoczony, prawie szczerozłoty medal w woreczku, a nawet replikę pierwszego w karierze Cliffa czarnego dużego singla na 78 obrotów. Ciekawe, kto jeszcze ma w domu taki gramofon. Poza bajerami pudełko zawiera 8 (!) płyt kompaktowych z piosenkami mistrza. I nie jest to zestaw byle jak upchanych hitów i remanentów. Każda płyta ma swój temat, np. „Wczesne lata kariery”, „Rzadkie strony »b« singli” czy „Rzadkie nagrania z płytek EP”. Znaleźć tu można rzeczy wcześniej niepublikowane, a do tego, szczęśliwie, głównie z najciekawszego okresu działalności wokalisty, czyli lat 60.–70. XX wieku. Wszystko wyczyszczone i zremasterowane. Dla chyba wciąż jeszcze żyjących miłośników Cliffa Richarda prawdziwy rarytas.
 

Cliff Richard, And They Said It Wouldn’t Last – My 50 Years In Music, EMI 2008 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj