Recenzja płyty: Glyder, "Playground for Life"
Glyder prawie jak Thin Lizzy
Lekko bluesujący hałas w stylu Thin Lizzy

Dwa lata temu dałem tutaj irlandzkiej grupie Glyder cztery punkty za płytę „Glyder”. Pisałem wówczas, że młodzi muzycy ewidentnie zapatrzeni byli w angielskie metalowe klimaty lat siedemdziesiątych, ze szczególnym wskazaniem na Thin Lizzy. Dziś mam przed sobą nowy album tego zespołu, zatytułowany „Playground for Life”. Niezbyt dobra wiadomość jest taka, że mimo upływu czasu Glyder jakoś specjalnie nie ewoluował i pozostaje wierny recepcie zastosowanej przy nagrywaniu pierwszej płyty.

Dobra wiadomość jest taka, że mimo upływu czasu Glyder jakoś specjalnie nie ewoluował i pozostaje wierny recepcie zastosowanej przy nagrywaniu pierwszej płyty. Ta dobra wiadomość jest oczywiście dla konserwatywnych miłośników tradycyjnego gitarowego, lekko bluesującego hałasu w stylu Thin Lizzy. A że autor tej notatki do takich skostniałych rockowych konserwatystów również należy, to znowu daje prawie cztery punkty. No bo na pełną czwórkę to musieliby się trochę bardziej wysilić.

Glyder, Playground for Life, True Talent Records 2008 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj