Recenzja płyty: Dave Alvin, "The Best of the Hightone Records"

Bardzo dobra witryna Alvina
Osiemnaście świetnych kawałków

Wydawnictwa typu „best of” są wymyślone dla dwóch typów odbiorców. Pierwszy i najpowszechniejszy typ to taki, który nie wdając się w analizę dorobku danego podmiotu wykonawczego ufa, że autor kompilacji wiedział, co robi, i zebrał na płycie samą śmietankę tego co najlepsze. Drugi typ odbiorcy to tak zwany sucker, czyli naiwniak, który od dawna ma już w domu wszystkie konieczne płyty artysty, ale kupuje „best of”, ponieważ może tam znaleźć dodatkową marchewkę w postaci niepublikowanego wcześniej utworu bądź czegoś w wersji koncertowej bądź zremasterowanej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną