Recenzja płyty: Taj Mahal, "Maestro"
Eklektyczny bluesman Taj Mahal
Dla tych, którzy nie są zafiksowani na jeden typ muzyki

Dla wielu niezbyt zainteresowanych tą muzyką słuchaczy Taj Mahal jest jednym z wielu amerykańskich artystów bluesowych, kropka. Jednak ta kropka jest zdecydowanie w niewłaściwym miejscu, gdyż poza nią Taj Mahal podróżuje o wiele dalej niż tylko do granic bluesa. Dowodem na to niech będzie najnowsza płyta tego zasłużonego, bo nagrywającego już od czterdziestu lat, artysty.

Śmiało zatytułowana „Maestro”, pokazuje Taj Mahala w bardzo różnorodnych wcieleniach stylistycznych, zgodnych zresztą z jego od dawna znanym zainteresowaniem wieloma aspektami nie tylko amerykańskiej, ale i światowej muzyki. Znawców twórczości Taj Mahala nie zdziwi więc obecność (obok bluesa, oczywiście), rytmów reggae, soulu, elementów muzyki afrykańskiej czy rytm and bluesa. Interesująca jest także lista przyjaciół i gości zaproszonych do udziału w nagraniach. Spotkamy tu nazwiska renomowanych gwiazd, takich jak Ziggy Marley, Ben Harper czy zespół Los Lobos. To różnorodna, dobra płyta dla słuchaczy, którzy nie są zafiksowani na jeden typ muzyki.

Taj Mahal, Maestro, Heads Up 2008 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj