Recenzja płyty: Black Tide, "Light from Above"

Metalowa fala z Florydy
Instrumentalna supersprawność

Gdyby ktoś poczuł przesyt i chciał zmienić nastrój po smutnych piosenkach Gurrumula, powinien wrzucić do odtwarzacza debiutancką płytę „Light from Above” grupy Black Tide. Black Tide to czwórka małolatów z Florydy, grająca rasową muzykę metalową. Ich idolami są Iron Maiden, Pantera, Metallica czy Player, co zresztą słychać w ich graniu. Chłopcy nie eksperymentują i nie odkrywają nowych lądów – po prostu rozgrzani ogniem swojej młodości pędzą na złamanie karku przetartymi już metalowymi szlakami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną