szukaj
Recenzja płyty: Black Tide, "Light from Above"
Metalowa fala z Florydy
Instrumentalna supersprawność

Gdyby ktoś poczuł przesyt i chciał zmienić nastrój po smutnych piosenkach Gurrumula, powinien wrzucić do odtwarzacza debiutancką płytę „Light from Above” grupy Black Tide. Black Tide to czwórka małolatów z Florydy, grająca rasową muzykę metalową. Ich idolami są Iron Maiden, Pantera, Metallica czy Player, co zresztą słychać w ich graniu. Chłopcy nie eksperymentują i nie odkrywają nowych lądów – po prostu rozgrzani ogniem swojej młodości pędzą na złamanie karku przetartymi już metalowymi szlakami. Wykonują własne kompozycje, w których przede wszystkim macza palce gitarzysta i wokalista Gabriel Garcia.

Zdumiewająca jest instrumentalna sprawność tych młodych ludzi. Garcia wycina na hitarze takie figury, że niejednego doświadczonego muzyka zapędziłby w kozi róg. Jedyne pytanie, jakie nasuwa się podczas słuchania Black Tide, to czy po tak efektownym debiucie chłopcom wystarczy cierpliwości, talentu i weny, by utrzymać poziom i rozwijać się, a nie tylko powtarzać sprawdzone i wyuczone patenty.
 

Black Tide, Light from Above, Interscope 2008 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj